Domowy plac zabaw

Są takie miejsca, które jednoznacznie kojarzą się z naszym dzieciństwem. Należą do nich na przykład place zabaw. Niegdyś – gdy byliśmy jeszcze szkrabami – były w każdym osiedlu. Przeważnie konstruowano je z betonu i metalu. (Nieraz huśtawka czy karuzela były swego rodzaju palimpsestem, po zdarciu warstwy farby odsłaniały się starsze, nieraz innego koloru). Nie był to najbezpieczniejszy do zabawy materiał, niemniej urządzenia te i tak przyciągały masę dzieci. Dziś przeważają place zabaw z przyjemniej wykonanymi przyrządami, często do ich wykonania używa się na przykład drewna. Poza tym, jeżeli dysponujemy ogrodem – niekoniecznie jakimś wielkim – to przy domu stworzymy własny plac zabaw.

Pierwsze place zabaw

Na dobre oswoiliśmy się z widokiem placów zabaw. Wkomponowały się w miejską zabudowę i stanowią jej nieodłączną część. Tymczasem stosunkowo niedawno jeszcze ich nie było. Wydaje się, że idea wyznaczenia miejsca dla zabaw dla dzieci oraz wyposażenie go w służące do tego urządzenia jest prosta. Niemniej nie narodziła się w starożytności, kiedy to powstało wiele rzeczy służących nam do dziś. Koncepcja ta natomiast zrodziła się dopiero w XIX wieku. Wpadli na nią Niemcy, choć pierwszy plac zabaw z prawdziwego zdarzenia powstał w Manchesterze w 1859 roku, czyli zaledwie półtora wieku temu. Twórcy tego miejsca szybko znaleźli naśladowców. Większość dzieci wciąż spędzały wolny czas na ulicach, co nie zawsze było dla nich bezpieczne, mogły na przykład wpaść w złe towarzystwo. Wtedy już działały w dużych miastach groźne gangi, do niektórych wstępowały pozostawione samym sobie dzieci. Z braku zajęcia wchodziły na drogę przestępczości.

Problem taki dostrzegł prezydent USA, Roosevelt. Już w XX wieku postanowił przeszczepić ideę placu zabaw na grunt amerykański. Wygłosił wówczas dość długą przemowę, w której przekonał mieszkańców kraju, któremu przewodził, dlaczego miejsca wydzielone z obszarów miejskich i przeznaczone wyłącznie dla dzieci (czy także ich rodziców) muszą zostać stworzone. 

Nadmienił, że zatłoczone ulice nie są przestrzenią odpowiednią do tego, by dzieci się harmonijnie rozwijały i nabierały dobrych nawyków. Dodał, że należy stworzyć tyle placów zabaw, aby każde dziecko mogło dotrzeć na jeden z nich podczas niezbyt uciążliwej przechadzki. Z czasem rzeczywiście pomysł był urzeczywistniany. Choć z pewnością upłynęło wiele lat, zanim rzeczywiście każdy szkrab miał możliwość wybrania się w miejsce z karuzelami, huśtawkami czy zjeżdżalniami. 

Czemu dzieci uwielbiają place zabaw

Nieraz przez chwilę dziwimy się, co też dzieci widzą w tych placach. Ileż można się huśtać w jedną i drugą stronę lub też, co może być przyjemnego w kręceniu się, przecież przyprawia to o zawrót głowy. Niemniej po głębszym zastanowieniu wiemy, w czym tkwi sekret popularności placów zabaw wśród dzieci. Na nich przecież nasze pociechy mogą się w pełni wyszaleć. Już samo to, że przebywają na świeżym powietrzu (czasem w promieniach słońca), jest dużą korzyścią dla nich. Poza tym, kiedy korzystają z urządzeń, kształtują swoje psychomotoryczne zdolności. Rozwija się też między innymi układ proprioceptywny, który odpowiada za koordynację zmysłów, w tym na przykład za wykonywanie w swobodny sposób precyzyjnych ruchów.

Drabinki i huśtawki

Dziecko, wpinając się na drabince, robi to, by wejść na górę spojrzeć na innych z wysokości, a w międzyczasie wzmacnia mięśnie rąk i nóg. Jego chwyt staje się silniejszy, co niewątpliwie przydaje się w rozmaitych czynnościach. Zauważyliśmy też, że maluchy uwielbiają się huśtać, mogłyby to robić przez długie godziny. Ta rytmiczna zabawa nie tylko usprawnia wyczucie rytmu smyków, ale także uspokaja je (miarowy i raczej spokojny ruch) i pomaga im osiągnąć wysoki poziom koncentracji. Zamiast tradycyjnej huśtawki dobrze sprawdzają się też popularne w ostatnich latach tzw. “bocianie gniazda”. Są to huśtawki, których siedzisko przypomina bocianie gniazdo. Co ciekawe, zmieści się w nim na raz nawet kilka dzieci – a nieraz także rodzice.

Huśtawki i drabinkę znajdziemy w zestawie z kolorowymi przyrządami. Elementy szybko złożymy, a dzieci z marszu przystąpią do zabawy. Obok postawimy piaskownicę oraz zabawki i  akcesoria do piasku, na przykład foremki. A jeżeli jeszcze wystarczy miejsca – to wyposażymy ogród w stolik wodny, czyli urządzenia, które poprzez zabawę uczy dziecko, jakie właściwości ma woda.

Default image
Alicja Bąk
Zawsze chciałam pracować z dziećmi. Być może wynika to z faktu, że w młodości zajmowałam się dużo młodszą siostrą, a może po prostu… to pewien rodzaj powołania? Nie wiem ? W każdym razie tuż po maturze wiedziałam, że moim wyborem będzie kierunek pedagogiczny. Ostatecznie zostałam absolwentką pedagogiki małego dziecka z wychowaniem przedszkolnym.
Articles: 82